Home Contact SiteMap Administracja
 
  Jesteś tutaj: Strona główna Dla pacjenta Kaplica szpitalna    
 
Aktualności
[2017-06-23]
Studiujesz medycynę - złóż wniosek o stypendium! Nabór na rok 2017/2018
[2017-03-17]
Bezpłatne badania kolonoskopii
[2017-05-10]
Odznaka honorowa Ministra Zdrowia dla Pielęgniarek naszego Szpitala
Newsletter
Jeśli chcesz być na bieżąco informowany:


Księga Gości
 
Kaplica szpitalna
A A A
  • Informacje ogólne
  • ABC posługi religijnej w szpitalu
  • Historia kaplicy
  • Chrześcijanin w szpitalu
  • Patron Służby Zdrowia
  • Kapelan Szpitala
  • Galeria

Kapelania Szpitala Specjalistycznego im. Henryka Klimontowicza w Gorlicach

Kaplica jest otwarta  od ok. 500 do ok. 2100

Porządek Mszy Świętych w Kaplicach Szpitalnych:

W niedziele i uroczystości:
830 (budynek główny)
1000 (Geriatria)
1500 (Stary Szpital)

Kaplica w budynku głównym:
poniedziałek, wtorek, środa, piątek: 1500
sobota, niedziela: 830

Kaplica w Starym Szpitalu:
poniedziałek, czwartek: 1600

Uwaga: Wszelkie zmiany o godzinach i miejscach odprawiania Mszy Świętych są podane na tablicach ogłoszeń przy Kaplicach.

Telefony kontaktowe:

Ks. Andrzej Kluz   ul. Ariańska 4 
Tel. domowy: 18 35 26 097
Tel. komórkowy:  604 053 568
Tel. do zakrystii kaplicy: 18 35 53 520
E-mail: ankapel20@wp.pl

Ks. dr Andrzej Więckowski   ul. Plac kościelny 1
Tel. domowy: 18 35 36 630 w.15
Tel. komórkowy: 534 291 220

Nie każdy chory przyjęty do szpitala jest świadomy, że Konstytucja i przepisy z niej wynikające zobowiązują służbę zdrowia do ułatwienia mu praktyk religijnych. Prawo to jest również potwierdzone w polskim konkordacie. Stąd też zarząd Szpitala lub zakładu opiekuńczo-leczniczego zobowiązany jest przez ustawę do zatrudnienia kapelana i wyznaczenia stosownego pomieszczenia na kaplicę. W Polsce kapelanem jest ksiądz diecezjalny lub zakonny z parafii, na terenie której znajduje się placówka służby zdrowia. Rzadziej duszpasterstwo jest zorganizowane jako samodzielna kapelania. Choć podstawy prawne sprzyjają posłudze religijnej, to jednak potrzeby chorego nie mogą być w pełni zaspokojone we wszystkich szpitalach. Powodem tego stanu jest niedostateczna liczba kapłanów, którzy mogliby oddać się wyłącznie tego rodzaju pracy w pełnoetatowym wymiarze. Inną trudnością, która nieprędko zostanie rozwiązana w polskim szpitalnictwie, jest brak stosownych pomieszczeń na kaplicę i kancelarię, a wynika to przede wszystkim z lokalowego ubóstwa służby zdrowia. Toteż w niektórych szpitalach Kaplica mieści się w niewielkim pokoiku, w którym może przebywać naraz zaledwie kilka lub kilkanaście osób. Oczywiście i temu problemowi można zaradzić, ale dostrzeżenie potrzeby religijnej chorego wymaga wysiłku.

Lekarz i personel pomocniczy, nawet w tak skromnych warunkach, powinni umożliwić choremu uczestniczenie w mszy św. w niedzielę i święta, z wyjątkiem sytuacji, kiedy nie pozwala na to jego stan zdrowia lub nie wyraża on zgody. Zatem nie jest to wyłącznie sprawa sumienia chorego. Zaspokojenie tej potrzeby wymaga rzetelnej informacji, choćby poprzez umieszczenie ogłoszeń wewnątrz oddziałów, a jeśli pojawi się taka potrzeba, również ustnego poinformowania. Służba medyczna jest także zobowiązana przywołać kapelana, jeśli jest takie życzenie chorego lub jego rodziny i to nie tylko w chwili umierania.

Winni oni okazać szczególne zrozumienie i dyskrecję w czasie korzystania przez niego z rozmowy duszpasterskiej, niejednokrotnie połączonej z sakramentem pokuty czy namaszczenia chorych. W wielu wypadkach może to narażać ich na dodatkową uciążliwość, związaną m.in. z przygotowaniem chorego lub przeniesieniem go do innego pokoju, gdzie będą odpowiednie warunki. Potrzeba tutaj dużej wrażliwości ze strony innych pacjentów, aby w tym czasie głośno nie rozmawiać i ściszyć odbiorniki radiowe. Bywa i tak, że goście chorego nie potrafią odpowiednio zachować się w czasie odwiedzin kapelana. Stąd też warto przypomnieć podstawowe zasady.

Kiedy spotykamy kapłana z komunią św., należy zachować powagę, przeżegnać się i wypowiedzieć pozdrowienie. Zwyczaj przyklęknięcia, choć jest pięknym aktem wiary, to ze względów praktycznych rzadko jest stosowany w warunkach opieki szpitalnej. Chory przyjmuje komunię św., pozostając w łóżku, a jeśli stan zdrowia na to pozwala, powinien wstać. Z kapłanem roznoszącym komunię św. można rozmawiać, ale raczej na tematy związane z posługą religijną. Jeśli jest to możliwe, może on krótko pomodlić się z chorym po udzieleniu komunii św., zwłaszcza z niepełnosprawnym, będącym w podeszłym wieku lub dzieckiem. W sytuacji, gdy nie ma na to czasu, dobrze jest mu przypomnieć o krótkim dziękczynieniu lub podać gotową modlitwę na obrazku, ewentualnie zachęcić do odmawiania różańca. Należy unikać niestosownych rozmów i zachowania. Odwiedziny te nie są też okazją do załatwiania spraw kancelaryjnych i socjalnych. W tym wypadku należy się umówić z kapelanem na ponowną wizytę. Stąd też dialog nie powinien przybierać charakteru towarzyskiej pogawędki. Nasz stosunek do Eucharystii ujawnia głębię wiary.

W czasie choroby post eucharystyczny jest symboliczny i ograniczony do 10-15 minut, jeśli odwiedziny kapłana zostały wcześniej zapowiedziane. W przeciwnym wypadku ze spokojem sumienia należy przyjąć komunię św. i uczynić dłuższe dziękczynienie. Nie zawsze możliwe jest podanie choremu komunii św. pod postacią chleba. Przyczyną tego są choroby jamy ustnej, gardła, rzadziej przełyku. W tej sytuacji można wykorzystać Krew Pańską przyniesioną choremu przez kapłana w małej ampułce. Podaje się ją na jednorazowej plastikowej łyżeczce, oczywiście z zachowaniem przepisów liturgicznych.

Choć wiele już pisano na temat udzielania sakramentu namaszczenia chorych i jego duchowych owoców, to należy przypomnieć, że można o niego prosić przy każdym pogorszeniu zdrowia i przed każdym zabiegiem. Nie należy się obawiać nadużyć w jego stosowaniu, gdyż głęboko zakorzeniony przesąd, jakoby było to „ostatnie namaszczenie”, sprawia, iż wielu chorych rezygnuje z jego dobrodziejstw. W tym względzie lepsza jest nawet „przesada”, aniżeli tak często spotykane zaniedbanie. Ze względów praktycznych najlepiej jest przyjąć ten sakrament w parafialnym kościele lub bezpośrednio po przyjęciu na oddział.

Personel medyczny powinien również pomóc choremu w korzystaniu z książek, prasy religijnej oraz programów katolickich, nadawanych przez radio i telewizję. Z posług tych nikt nie może być wyłączony, także dzieci. Mają one szczególne prawo do katechezy, którą zwykle prowadzą osoby świeckie lub siostry zakonne. Zajęcia te zorganizowane są w ramach obowiązkowego programu nauczania dla szkół specjalnych, istniejących przy niektórych szpitalach dziecięcych. Pracownicy służby zdrowia powinni zatroszczyć się o to, aby poinformować rodziców dziecka o prowadzonej w szpitalu katechezie. Do nich należy również wyznaczenie czasu i miejsca na zajęcia katechetyczne. Podczas gdy konkordaty przed soborowe gwarantowały nauczanie religii katolickiej w szkołach publicznych jako religii państwowej, to przepisy posoborowe gwarantują nauczanie religii katolickiej w szkołach publicznych z innej racji, tj. poszanowania prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie ze swymi przekonaniami.

Ksiądz przy łóżku chorego

Czasami wystarczy wziąć chorego za rękę i po  prostu z nim być.

O tym, że nie zawsze jest to proste, opowiadają kapelani szpitalni z wieloletnim doświadczeniem.

Kapelan w szpitalu odprawia msze, spowiada, daje komunię. Robi to, co każdy inny ksiądz. Ale gdyby ograniczył się jedynie do obowiązków duszpasterskich, nie spełniłby swojej roli.

Kapelan musi być także psychologiem. Umieć pocieszyć, podnieść na duchu, czasem rozładować napięcie między chorym a jego rodziną. W trakcie rozmowy z lekarzami i pielęgniarkami bywa adwokatem chorego. Powinien pamiętać o prawach pacjentów i pilnować ich przestrzegania.

Czasami jednak księża w ogóle nie rozmawiają. Ograniczają się do rozdania komunii świętej, ewentualnie zapytają, czy ktoś chce się wyspowiadać. To oczywiście skrajny przykład, bo od kapelana oczekujemy, że będzie wyjątkowym specjalistą w zakresie kontaktu z chorym człowiekiem.

Są momenty, gdy księdzu pozostaje jedynie towarzyszenie umierającemu i czuwającej przy nim rodzinie. Z taktem i empatią.

Kapelan powinien delikatnie podpowiedzieć rodzinie chorego, jak mają się z nim pożegnać.

Nie jest to jednak łatwe, bo nie lubimy czuć się bezsilni.

Na co skarżą się duchowni pracujący w szpitalach?

Po pierwsze, że jest ich za mało. To grzech niezawiniony, który jednak pociąga za sobą inny, poważniejszy - brak czasu dla pacjenta. Na ogół kapelan - na etacie szpitalnym - jest tylko jeden. Ma wspierać kilkuset chorych. Jeśli szpital jest duży - duchownych jest dwóch, wyjątkowo trzech.

Kapelan powinien tak naprawdę służyć swoją pomocą duszpasterską przez całą dobę, ale jedna osoba nie jest w stanie temu sprostać. Obecność kapłana w szpitalu nie może ograniczyć się do odprawienia porannej mszy i szybkiego przejścia po salach, żeby móc wyjść wcześnie i zająć się innymi obowiązkami. Księża muszą być świadomi, że szpital jest ich miejscem pracy.

Idealne rozwiązanie byłoby wtedy, gdyby jeden ksiądz przypadał najwyżej na 250 chorych. Krajowe Duszpasterstwo Służby Zdrowia od lat apeluje do kolejnych ministrów zdrowia o odrębne rozporządzenie, które precyzyjnie uregulowałoby zasady pracy kapelanów w szpitalach.

To służba nie dla każdego.

Nie każdy ksiądz nadaje się do pracy w szpitalu. - Zdarzają się osoby, które nie powinny pełnić tej funkcji. I im szybciej się o tym dowiedzą, tym lepiej. Kapelan, który potrafi wspierać umierających, nie zdarza się w każdym roczniku seminarium. To jest bardzo specyficzny charakter aktywności duszpasterskiej. Wszyscy kapelani zwracają uwagę na znaczenie praktyk w szpitalach i hospicjach dla kleryków. Po to, aby ci jak najszybciej sprawdzili swoje predyspozycje do pracy z chorymi. Wybór tej drogi zawsze musi być przemyślany i całkowicie dobrowolny.

Nadanie właściwej rangi kapelanom w strukturze służby kapłańskiej to zadanie dla biskupów i przełożonych zakonów. Niestety, do szpitala czasami kieruje się tych, którzy w innej posłudze się nie sprawdzili.

W szpitalach jest trudno, w hospicjach jeszcze trudniej, szczególnie gdy umierają dzieci. Do tej służby potrzebny jest odpowiedni charyzmat. Duchowny pracujący w hospicjum mówił , dlaczego jest mu ciężko. Pod opieką ma dwudziestu umierających na miejscu i jeszcze pięciu, sześciu w domach. A jeszcze cały zespół hospicyjny oczekuje jego wsparcia. Na jego rękach w ciągu miesiąca umiera od dwudziestu do trzydziestu osób.

Nagroda

Kapelani, którzy sprawdzili się w szpitalnej służbie, podkreślają, że nie chcieliby robić niczego innego. Co jest dla nich nagrodą? "Dziękuję" z ust staruszki, której pomogli napić się kompotu, łyżeczka po łyżeczce. Radość młodych matek na oddziale położniczym. Uśmiech chorych dzieciaków, które po kilkoro siadają na kolanach księdza, opowiadają, jak minął dzień. I być może na moment zapominają, że coś je boli.

Historia Kaplicy Szpitalnej w Szpitalu Specjalistycznym im. Henryka Klimontowicza w Gorlicach

Początki zorganizowanej działalności medycznej w Gorlicach datuje się na czas około roku 1899. W tym właśnie czasie Gustaw i Stefania z Wilkoszewskich Kozierowscy - właściciele dóbr Biesnej i Turzy - ufundowali Kaplicę i jej wyposażenie w tworzącej się jednostce medycznej na terenie Gorlic. Te wydarzenia upamiętnia tablica znajdująca się w Kaplicy pierwszego historycznego budynku Szpitala. We wcześniejszych latach Kaplica ta znajdowała się w małym pomieszczeniu obok chirurgii dziecięcej. Przez wiele lat funkcjonowała jako miejsce modlitwy dla chorych i personelu. Spełniała swoje zadanie, bo w tamtym czasie Szpital posiadał tylko podstawowe oddziały. W miarę rozbudowywania się Szpitala i powiększania ilości oddziałów pojawiła się potrzeba znalezienia większego pomieszczenia na Kaplicę. Dzięki staraniu dyrektora Szpitala Franciszka Rachela oraz kapelana Szpitala ks. Andrzeja Knapika Kaplicę przeniesiono do pomieszczeń, w których wcześniej był punkt krwiodawstwa. Ta Kaplica jest pod wezwaniem Matki Bożej Bolesnej i do dziś tam się znajduje. Spełnia swoją rolę jako miejsce sprawowania kultu i modlitwy dla pacjentów i pracowników oddziałów Szpitala znajdujących się w budynku tzw. „Starego Szpitala”. We wnętrzu Kaplicy znajdują się dwie duże płaskorzeźby przedstawiające św. Józefa z Dzieciątkiem na ręku oraz św. Brata Alberta. Centralną przestrzeń prezbiterium zajmuje drewniany krzyż. Po lewej stronie jest płaskorzeźba Matki Bożej Bolesnej a po prawej małe tabernakulum. Ołtarz zdobi również płaskorzeźba pelikana karmiącego młode pisklęta. Obok stoi ambonka ozdobiona na froncie symbolem Ducha Świętego. Ołtarz jest na niewielkim podwyższeniu a całość posadzki wykonana jest z płyt marmurowych. W tylnej części Kaplicy jest konfesjonał. Na ścianach wiszą ozdobne stacje drogi krzyżowej. Obok prezbiterium jest mała zakrystia z potrzebnym wyposażeniem do sprawowania liturgii. W Kaplicy są ławki oraz miejsca do siedzenia przy ścianach. Jest również sygnaturka. W ostatnim czasie czyli na początku 2014 roku podczas remontu budynku wymienione zostały okna w Kaplicy i zakrystii. Msza Święta w tej kaplicy sprawowana jest w poniedziałki, czwartki i niedziele.





W miarę rozwoju miasta władze zdecydowały o konieczności wybudowania nowych budynków Szpitala, które by sprostały aktualnym potrzebom ochrony zdrowia mieszkańców Gorlic i całego powiatu. Starania zostały zrealizowanie i w roku 1979 oddano do użytku nowy Szpitala, który zawierał w całym kompleksie oddziały szpitalne oraz poradnie szpitalne a także inne pomieszczenia konieczne dla sprawnego funkcjonowania jednostki medycznej. Wówczas w planach nie przewidziano miejsca na Kaplicę, ponieważ sytuacja polityczna nie uznawała konieczności działalności Kościoła w placówkach leczniczych. Władze nie widziały konieczności istnienia Kaplicy w Szpitalu. Jednak za sprawą dyrektora Szpitala dra Franciszka Rachela i ówczesnego księdza kapelana Jana Grybosia rozpoczęto poszukiwanie odpowiedniego miejsca na Kaplicę w Szpitalu. Dla ówczesnej władzy było istotne, aby Kaplica nie była w eksponowanym miejscu w budynku Szpitala. Ksiądz kapelan Jan Gryboś i dr Franciszek Rachel zaproponowali umieszczenie usytuowanie miejsca na Kaplicę w piwnicach budynku Szpitala. Naprzeciw Kaplicy znajduje się pomieszczenie na zakrystię. Zakrystię wyposażono w odpowiednie meble, które były konieczne do prawidłowego funkcjonowania Kaplicy i pracy kapelana. W piwnicach znajdowały się szatnie, kuchnia i pralnia oraz różne magazyny. Zachowano kubaturę wybranego miejsca na Kaplicę i poczyniono starania zmierzające do odpowiedniego przystosowania i wyposażenia Kaplicy, aby mogła spełniać swoje zadanie. Wystrój Kaplicy zaprojektowano i wykonano w drewnie. Drewnem obłożono ścianę Kaplicy i wykonano szafy z półkami, które maskują instalacje wodne i elektryczne przechodzące przez to pomieszczenie. Zrobiono również z tego samego drewna na całej ścianie osłony grzejnikowe z przytwierdzonymi do nich ławkami. Kaplica została także wyposażona w duże, wygodne ławki z klęcznikami. W ten sposób w kaplicy wygodnie może usiąść około 100 osób. Dla godnego sprawowania liturgii w Kaplicy wykonano ołtarz i ambonkę oraz siedzenia dla celebransów. W ścianie Kaplicy zamontowano ozdobne tabernakulum otoczone złotą mozaiką w kształcie koła. Cała ściana prezbiterium była wyłożona cieniowaną niebieską mozaiką. Wykorzystując naturalną architekturę pomieszczenia wkomponowano szafkę na księgi liturgiczne i wzmacniacz do nagłośnienia Kaplicy. Aby wyeksponować miejsce prezbiterium wykonano podest na całej szerokości Kaplicy i wyłożono dębowym parkietem. Przy drzwiach wejściowych koło prezbiterium zamontowano ozdobną sygnaturkę. Na ścianie prezbiterium umieszczono duży drewniany krzyż oraz wizerunek Matki Bożej Częstochowskiej – patronki Kaplicy. Dbając o sakralny wystój zamontowano również w Kaplicy piękny obraz Serca Jezusowego pędzla A. Homy . Ten artysta namalował również obraz Pana Jezusa Miłosiernego czczonego w Łagiewnikach.

   

Powieszono także ręcznie malowany obraz św. Teresy od Dzieciątka Jezus. Umieszczono również w Kaplicy figurę św. Wincentego a Paulo patrona chorych i ubogich. W tylnej części Kaplicy zrobiono drewniany zamykany konfesjonał dla komfortu penitentów. Kaplica została wyposażona w oświetlenie jarzeniowe w oprawach metalowych, tworzących estetyczną całość kompozycji.

 

Te działania były podejmowane pod opieką i nadzorem ówczesnego kapelana księdza Jana Grybosia. Każdy z kapelanów opiekujących się tą kaplicą wnosił coś nowego. Kaplica ta gościła wielokrotnie biskupów diecezjalnych a także biskupów pochodzących z innych krajów. Kapelani szpitalni byli inicjatorami życia religijnego w Szpitalu. Organizowali poświęcenie poszczególnych oddziałów szpitalnych, brali udział w opłatkach z personelem szpitalnym a także z pacjentami, przygotowywali pielgrzymki Służby Zdrowia do różnych sanktuariów w Polsce i świecie. Poświęcając czas na te wszystkie części składające się na posługę kapelana szpitalnego kontynuowali prace nad wystrojem Kaplicy. Figura Matki Bożej Niepokalanej została umieszczona na ścianie prezbiterium.

Warto również zaznaczyć, że do kompleksu Szpitala w Gorlicach należy także budynek, w którym znajdują się oddziały takie jak: Zakład Opiekuńczo – Leczniczy, Geriatria z dwoma poziomami i Oddział Medycyny Paliatywnej. Dla chorych i personelu medycznego przygotowano miejsce do sprawowania liturgii. Na pierwszym poziomie wygospodarowano miejsce w dużej świetlicy – jadalni, gdzie przy jednej ścianie stanął ołtarz zaprojektowany w konsultacji z księdzem kapelanem i wykonany przez pracowników stolarni Szpitala. Jest także szafa na stroje liturgiczne. Kapelan Szpitala zgromadził tam na stałe paramenty liturgiczne, księgi czytań, mszał i wszelkie pomoce do sprawowania liturgii. Dużym udogodnieniem w przeżywaniu liturgii Mszy Świętej jest system nagłośnienia, który obejmuje cały budynek i chorzy leżący oraz personel mogą uczestniczyć w Mszy Świętej. Liturgia sprawowana jest w tej kaplicy w niedziele oraz święta. Tam też przybywa duża grupa wolontariuszy towarzysząc chorym i personelowi. Organizowane są z ich udziałem nabożeństwa dla chorych oraz inne formy modlitewne.

Teren Gorlic i całego powiatu jest bardzo zróżnicowany pod względem religijnym. W związku z tym, aby zapewnić pacjentom dostęp do posługi duchowej zgodnej z wyznawaną religią szpital umożliwia kontakt z duchownymi poszczególnych religii. W Szpitalu w Gorlicach możemy spotkać duchownych obrządku rzymskokatolickiego - dwóch kapelanów, prawosławnego - jeden kapelan, pozostali duchowni są do dyspozycji na indywidualne wezwania chorych z ich religii. Są to duchowni obrządku grekokatolickiego, Świadków Jehowy, Zielonoświątkowców, Adwentystów Dnia Siódmego.

Posługę kapelana obrządku rzymskokatolickiego w Szpitalu w Gorlicach pełnili następujący duchowni:

  • Ks. Bronisław Świeykowski (1898-1945)
  • Ks. Władysław Gurgacz (1945-1946)
  • Ks. Władysław Ochęduszko (1946-1962)
  • Ks. Adam Habel (1963-1976)
  • Ks. Franiczek Wideł (1975-1979)
  • Ks. Jan Gryboś (1979-1985)
  • Ks. Antoni Marek (1986-1990)
  • Ks. Mieczysław Kamionka (1990-1994)
  • Ks. Andrzej Knapik (1994-1995)
  • Ks. Stanisław Zimny (1995-1998)
  • Ks. Marian Baran (1996-1997)
  • Ks. Ryszard Madej (1997-1998)
  • Ks. Andrzej Więckowski (1998- do chwili obecnej)
  • Ks. Andrzej Kluz (1998- do chwili obecnej)

W roku 1998 rozpoczął posługę kapelana w Szpitalu ks. Andrzej Kluz. Podejmując pracę na różnych polach działalności kapelana rozpoczął współpracę z całym personelem Szpitala. Wśród nich był również dr Franciszek Rachel, który w początkach swojej pracy spotkał wyjątkowego człowieka, kapłana, patriotę, kapelana Armii Krajowej oraz w pewnym okresie pełniącego funkcję kapelana Szpitala w Gorlicach. Był nim ksiądz Władysław Gurgacz. Aby uczcić pamięć i działalność księdza Gurgacza w roku 1999 zostało w Kaplicy zamontowane pamiątkowe mosiężne epitafium wspominające postać tego szlachetnego kapłana. Fundatorem tego dzieła był dr Franciszek Rachel.

Ks. Władysław Gurgacz oddał życie Bogu i ojczyźnie. Urodził się w Jabłonicy Polskiej powiat krośnieński 2 kwietnia 1914 roku. Ks. Gurgacz został ochrzczony w Komborni. Do szkoły chodził w Jabłonicy i Korczynie. Po ukończeniu 4 klasy gimnazjum w Krośnie wstąpił do Kolegium Jezuitów w Starej Wsi koło Krosna nad Wisłokiem. W 1933 roku złożył pierwsze śluby, równocześnie przerobił V klasę gimnazjum. Od 1933-1937r kontynuował naukę w Kolegium Jezuitów w Pińsku na Polesiu. Po zdaniu matury w 1937 roku zostaje przeniesiony do Krakowa, tutaj w kolegium Najświętszego Serca Jezusowego studiuje filozofię. Kiedy szedł do szkoły w 1921 roku na wsi było wiele biedy, ludzie zaczynali gospodarzyć w wolnej ojczyźnie. Kiedy miał 9 lat zmarł Mu ojciec na gruźlicę. Był synem matki z drugiego małżeństwa Marii Gazdowicz, która przeżyła syna, zmarła w 1955 roku. Wychowany w wiejskiej rodzinie w atmosferze religijnej i poszanowaniu tradycji narodowej w otoczeniu pięknej przyrody.

Pieśń lasu była pierwszą i najtrwalszą w skutkach nauką religii, napisał w liście do matki. Starsza siostra zacytowała Mu św. Augustyna, mógł ten i ów zostać świętym, dlaczego byś Ty Augustynie nie mógł nim być”. Z Pińska do niej napisał „tę ścieżkę tyś mi wskazała, zachęcając do wstępowania po niej na wyżyny”. W liście do kuzynki, napisał, że całą świętość można streścić w jednym zdaniu - wszystko, co robisz czyń dobrze, tzn. z intencją, że chcesz to robić na chwałę Boga. Podczas pobytu na Jasnej Górze w 1939 roku w Wielki Piątek składał Bogu akt całkowitej ofiary za Polskę i za ojczyznę znajdującej się w niebezpieczeństwie. W czasie wojny 1939 roku następuje ewakuacja Jezuitów na wschód z Krakowa. W Chyrowie zostaje aresztowany przez bolszewików i po 5 dniach wypuszczony. Głębokim urazem w Jego duszę wciskają się przeżycia klęski ojczyzny i nieludzkie czyny dwóch zaborców spod znaku swastyki i czerwonej gwiazdy.

W Nowym Sączu przerobił rok filozofii. W 1940 roku kontynuuje studia teologiczne w Starej Wsi.

Zajmuje się malarstwem. Namalował „ Madonnę z dzieciątkiem”, zdradzając duży talent malarski. W 1942 roku zdał egzamin z teologii moralnej uprawniający do święceń kapłańskich.

Ks. Władysław Gurgacz święcenia kapłańskie otrzymał 24.08.1942 roku na Jasnej Górze. Na 3 rok teologii zostaje przeniesiony do Kolegium Jezuitów przy ulicy Rakowieckiej w Warszawie.

Jego opiekunem i ojcem duchowym był ksiądz Władysław Więcek. W czasie powstania warszawskiego Jezuici zostają wymordowani przez hitlerowców. Podupada na zdrowiu.

Bywał na dworze państwa Grabowskich w Kamiennej koło Wiślicy. Przebywał tam razem z córką wybitny uczony żydowskiego pochodzenia Prof. Hirshfeld. Studiuje nadal w Warszawie. 1.08.1944 r, gdy w Warszawie trwa powstanie zdaje końcowy egzamin. Wtedy ginęli Polacy jak „ kamienie rzucane przez Pana Boga na szaniec”.

Gdy ginęli w walce z jednym wrogiem, drugi patrzył z mściwą satysfakcją. Na początku 1945 roku znalazł się w szpitalu w Gorlicach i oddał się chorym całym sercem. W szpitalu pracowały siostry Służebniczki Starowiejskie a dyrektorem był wybitny chirurg i wielki patriota dr Jan Rybicki, który w wielu sytuacjach ratował życie partyzantów. W lasach dalej walczyli żołnierze AK z ubekami, enkawudzistami, rodzimymi zdrajcami i bandami UPA.

Ks. Gurgacz reperuje zdrowie, wygłasza kazania, którymi wzbudza nienawiść UB. Organizowane są zamachy na jego życie. Treść wygłaszanych kazań ujawnia duszę nieprzeciętną i bezkompromisową.

Oto fragment kazania wygłoszonego na Tydzień Miłosierdzia 12.01.1947 roku „Materializm spotęgował jeszcze bardziej samolubstwo przez to, że przekreślił wartości duchowe, że kazał szukać raju na ziemi. Całe grupy ludzi, które przebojem, nawet po trupach idą do celu, do zdobycia jak największej ilości dóbr materialnych gotowe zdradzić swoje sumienie, swoich najbliższych, ojczyznę byle tylko zdobyć pierwsze miejsce przy „żłobie”. Słowa aktualne do dziś.

W 1948roku z Kurii Prymasowskiej dostaje jurysdykcje, jako kapelan partyzantów na cały kraj i ornat podarowany podobno Prymasowi Hlondowi przez papieża Piusa XII.

W latach 1948/1949 przebywa często w bunkrze koło Krynicy pośrodku pomiędzy Halą Łabowska a Halą Pisaną. Jest żołnierzem Polskiej Podziemnej Armii, która była jedną z wielu organizacji powstałej na bazie AK, założył ją Stanisław Pióro ps. ”Emir”.

W 1949 roku w Krakowie zostaje aresztowany i osadzony w więzieniu na Montelupich. Jest torturowany razem ze swoimi kolegami przez oprawców UB a następnie osądzony przez kolaborantów w procesie pokazowym i skazany na śmierć. W czasie Jego krótkiego życia, szczególnie w czasie procesu i w ostatnich chwilach przed śmiercią ujawnił się Jego radykalny heroizm, wierność Bogu, ojczyźnie i przyjaciołom. Miraże darowania życia za zmianę poglądów czyniły Jego idee jeszcze bardziej trwałymi i niezależnymi od tego świata. Na procesie powiedział; Ci młodzi ludzie, których tutaj sądzicie, to nie bandyci, jak ich oszczerczo nazywacie, ale obrońcy ojczyzny. Nie żałuję tego, co czyniłem. Moje czyny były zgodne z tym, o czym myślały miliony Polaków, o których obecnym losie zadecydowały bagnety NKWD. Wierzę, że każda kropla krwi niewinnie przelanej zrodzi tysiące przeciwników i obróci się wam na zgubę. Wcześniej w uniesieniu duszy mistyką mówił „ dni moje, jako dym albo cień się rozwieją, jako kwiat polny przeminą, wedle słów Pisma Świętego a też prawda jest i to również, że w tych kilku znikomych momentach żywota mogę rozpalić w duszy taką światłość. Ostatnimi słowami Gurgacza w czasie procesu były: „Judica me Deus et disceme causum meam. Bądź mi Sędzią o Boże, i rozsądź sprawę moją”.

W Święto Podwyższenia Krzyża, w wigilię Matki Bożej Bolesnej został ksiądz Władysław Gurgacz rozstrzelany sposobem katyńskim w tył głowy, oprawcy zadrżała ręka, musiał oddać drugi strzał. Jego śmierć ujawniła prawdę o systemie i jest świadectwem o tych szaleńcach, którzy kochali ojczyznę ponad swoje życie. Drugim kapłanem jakże podobnym swoją siłą słowa i umiłowaniem prawdy był ks. Jerzy Popiełuszko, który obnażał kłamstwo systemu komunistycznego. Tej Jego nieprzeciętnej siły ducha przestraszono się i dlatego Go zamordowano 19.10.1984 roku. Chciano po ks. Gurgaczu zatrzeć ślady, lecz znaleźli się świadkowie i jego miejsce wiecznego spoczynku na cmentarzu Rakowickim w Krakowie jest znane i czczone. Ci dwaj kapłani pozostaną symbolem niezłomności i mocy ducha polskiego w miłości do Boga i ojczyzny dla obecnych i przyszłych pokoleń Polaków.

Kto skazał ks. Gurgacza na śmierć? Pachołki bandyckiej ideologii Kremla spod znaku czerwonej gwiazdy. Znaleźli się w naszym kraju zdrajcy wśród Polaków, a także innych narodowości, którzy szerzyli bolszewizm. Z ich ręki ginęli najlepsi synowie i córy narodu polskiego, ludzie, którzy mieli w sercach ojczyznę i Boga. Zawsze szowinizm wielkorosyjski oraz germański był śmiertelnym niebezpieczeństwem dla naszego państwa. Niszczenie Kościoła, patriotyzmu, inteligencji - to niszczenie państwa. Po drugiej wojnie światowej powstała w kraju wielka pustka. Kwiat patriotycznego narodu, inteligencji zginął w Katyniu, w łagrach Rosji, w obozach koncentracyjnych bandytów spod znaku swastyki, tych co schronili się we własnym kraju mordowało UB.

Czyżby Polacy do dziś tego nie pojęli. Chyba tak, bo w tym kraju zasady prawdy, miłości, sprawiedliwości jakby poginęły. Bandyci chodzą z podniesionym czołem. Chyba nie na darmo żyli ludzie, którzy zostali starci dla Boga i ojczyzny jak ks. Gurgacz.

Niech tych dwóch pierwszych kapelanów w gorlickim szpitalu będzie wzorem życia dla każdego Polaka. Po ks. W. Gurgaczu kapelanem w szpitalu w Gorlicach został ks. Władysław Ochęduszko.

W związku z upływem czasu i intensywnym użytkowaniem, Kaplica i zakrystia wymagały odnowienia i remontu. Na przełomie 2006/2007 roku podjęto plany wykonania prac, które w efekcie doprowadziły do ich odrestaurowania i przywrócenia im należytego blasku.

Były to:

Kaplica Szpitalna:

  • Wymiana płytek podłogowych
  • Zmiana parapetów maskujących ogrzewanie
  • Malowanie całej Kaplicy
  • Montaż nowych karniszy i firanek
  • Zmiana oświetlenia
  • Zmiana nagłośnienia
  • Odnowienie i lakierowanie ławek
  • Montaż nowych okien
  • Odnowienie konfesjonału i zamontowanie siedzenia dla kapłana i klęcznika dla penitentów
  • Zakupienie nowych stacji drogi krzyżowej
  • Zakup nowych ksiąg i paramentów liturgicznych
  • Zamontowanie nowego obrazu Matki Bożej Nieustającej Pomocy
  • Zakup chodników i dywanu pod ołtarz
  • Wykonanie i zamontowanie oświetlonego krzyża na korytarzu przed Kaplicą

Zakrystia:

  • Wymiana płytek podłogowych
  • Zrobienie paneli ściennych
  • Malowanie zakrystii
  • Zamontowanie półek osłaniających instalację grzewczą
  • Zakup nowego wieszaka ściennego
  • Wymiana okna
  • Zawieszenie nowych firanek

  

 Wyposażenie i wystrój Kaplicy dokonywane były z inicjatywy kapelanów Szpitala oraz indywidualnych ofiarodawców. Pośród nich byli pracownicy Szpitala oraz wielka rzesza chorych, którzy korzystali z leczenia w szpitalu i uczestniczyli w nabożeństwach w Kaplicy.

W roku 2003 znaczącym faktem było zamontowanie na ścianie prezbiterium Kaplicy dużego obrazu Jezusa Miłosiernego. Inicjatywa tego szlachetnego dzieła dla Kaplicy należała do księdza proboszcza z Lipinek Wacława Śliwy, wójta gminy Lipinki, Rakoczego oraz dra Franciszka Rachela. Montaż tego pięknego obrazu na głównej ścianie prezbiterium wymusił przeniesienie obrazu Serca Jezusowego z Kaplicy do domu Sióstr Służebniczek Starowiejskich, które od 100 lat pracują w Szpitalu w Gorlicach. Na przestrzeni tych lat w Szpitalu w Gorlicach pracowało na różnych stanowiskach 117 sióstr. Uroczystość poświęcenia obrazu zgromadziła w Kaplicy wiele osób. Od tamtego czasu w Kaplicy przed Mszą Świętą odmawiana jest codziennie Koronka do Bożego Miłosierdzia. Natomiast w każdą środę odprawiana jest Nowenna do Matki Bożej Nieustającej Pomocy, w trakcie której przedstawiane są prośby chorych pacjentów oraz uczestników nowenny. Msze Święte są codziennie odprawiane w Kaplicy a w niedziele także w Oddziale Geriatrycznym. Aby umożliwić uczestniczenie chorym leżącym zamontowano nagłośnienie, które obejmuje cztery piętra.

Życie religijne w Szpitalu nie koncentruje się tylko w Kaplicy Szpitalnej. Codziennie kapelan Szpitala odwiedza chorych z posługą sakramentalną w poszczególnych oddziałach. Udziela Komunii Świętej i umożliwia spowiedź świętą chorym. Przyjąć pragną Jezusa w Eucharystii także pracownicy Szpitala gdy są na dyżurach i podczas odwiedzin kapelana proszą o Komunię Świętą. Często w Szpitalu udzielany jest Sakrament Namaszczenia Chorych nie tylko podczas obchodu kapelana ale również na wezwania o każdej porze dnia i nocy. Tak jest na co dzień i tak wygląda systematyczna posługa kapelana. Kaplica przyciąga również grupy artystyczne dziecięce, młodzieżowe oraz starszych. W odpowiednich okresach roku liturgicznego oraz z okazji szczególnych wydarzeń w Kościele chorzy i personel Szpitala przybywający do Kaplicy na liturgię mogą przeżyć dzięki takim występom artystycznym modlitewne wzruszenia.

Ponadto sytuacje życiowe i rok liturgiczny oraz nadzwyczajne okoliczności sprawiają, że kapelan podejmuje zadania umożliwiające religijne przeżycia chorym i pracownikom Służby Zdrowia. Są to między innymi:

  • Kolędowanie w oddziałach Szpitala przez zaproszone grupy
  • Poświęcenie gromnic, które towarzyszą wraz z modlitwą personelu umierającym pacjentom w oddziałach
  • Organizowanie Dnia Chorego z udzielaniem Sakramentu Chorych w Kaplicy
  • Koordynowanie i troska o wolontariat w Szpitalu
  • Przygotowywanie nabożeństw Drogi Krzyżowej- również w Oddziale Geriatrycznym
  • Organizowanie czuwania modlitewnego dla Służby Zdrowia przy Ciemnicy w Wielki Czwartek
  • Poświęcenie pokarmów wielkanocnych dla chorych
  • Organizowanie pielgrzymek dla Służby Zdrowia i diabetyków
  • Przygotowanie z grupami Dnia Dziecka dla chorych dzieci
  • Coroczne wykonanie ołtarza na procesję Bożego Ciała przed głównym wejściem do Szpitala
  • Uczestniczenie w uroczystych otwarciach i poświęceniach oddziałów i sprzętów
  • Poświęcenia karetek, lądowiska dla helikoptera, nowego budynku bloku operacyjnego
  • Przygotowanie uroczystości odpustowych w Kaplicy Szpitalnej
  • Nabożeństwa majowe i październikowe
  • Organizowanie Dnia Służby Zdrowia w patronalne święto św. Łukasza – uroczysty różaniec prowadzony przez Służbę Zdrowia i Msza Święta – parafia św. Jadwigi Królowej
  • Wypominki za zmarłych pracowników Służby Zdrowia i zmarłych z ich rodzin
  • Przygotowanie dnia św. Mikołaja w Szpitalu z młodzieżą i dorosłymi
  • Łamanie się opłatkiem z chorymi i pracownikami w wieczór wigilijny
  • Organizowanie Pasterki o 22ej dla pracowników Szpitala
  • Umożliwianie spowiedzi świątecznej pracownikom Szpitala – po kilka godzin w ciągu dnia przez tydzień poprzedzający Święta
     

Wśród obowiązków kapelana są także i takie, które wyrażają się troską o sprawne funkcjonowanie sprawowanych czynności liturgicznych. Należą do nich między innymi np. zakup komunikantów, wina mszalnego, bielizny kielichowej, ksiąg liturgicznych oraz wszelkich pomocy do posługi w Szpitalu.

Nieuchronny bieg czasu sprawia, że poprzez użytkowanie pomieszczeń i sprzętów wymagana jest ciągła troska o piękno świątyni Szpitalnej. Realizując tę troskę najpierw przystąpiono do kasacji starych i zniszczonych ornatów, obrazów, książek , pism oraz różnych drobiazgów. Uporządkowano wszystkie schowki oraz szafy. Uporządkowano prezbiterium. Zgodnie z przepisami liturgicznymi pozostawiono w prezbiterium tylko krzyż wraz z ikoną Matki Boskiej Częstochowskiej oraz obraz Jezusa Miłosiernego. Obraz Matki Bożej Nieustającej pomocy został przeniesiony na lewą ścianę boczną przy prezbiterium, natomiast obraz św. Teresy od Dzieciątka Jezus ( malowany ręcznie) został przeniesiony na ścianę tylną kaplicy. Figurka Matki Bożej Niepokalanej, krzyż z prezbiterium oraz figura św. Wincentego a Paulo zostały oddane do renowacji oraz konserwacji. W trakcie tych prac wykonano nowy krzyż odpowiedni do figury Pana Jezusa, pomalowano go na ciemny brąz , figura Pana Jezusa została odczyszczona i pomalowana. Figura Matki Bożej została odczyszczona, ubytki w niej zostały uzupełnione, figura została pomalowana i ozdobiona. Figura św. Wincentego a Paulo została odczyszczona, krzyż, który trzyma święty jest sklejony i wzmocniony. Cała figura została pomalowana i na postumencie umieszczono imię i nazwisko świętego. Wszystkie te prace konserwatorskie trwały dwa miesiące. Wykonywała je artystka – konserwator z Brzeska. Z prezbiterium usunięto półkę pod figurą Matki Bożej Niepokalanej, na której wcześniej spoczywała. Usunięto część boazerii z lewej ściany bocznej, pod którą były zamaskowane rury. W tym wykonano dwa filary z płyty regipsowej połączone na górze ścianką a w środku półką. W ten sposób została na powrót zamaskowana rura a w efekcie uzyskano miejsce dla Matki Bożej Niepokalanej. Powstała mała kapliczka wykonana przez Daniela i Romana, którzy wcześniej zaangażowani się w poprzednie remonty w Kaplicy. Pozostałą część prac wykonali pracownicy szpitalni. W ścianie jednego filara zamontowano oświetlenie na specjalnej taśmie dające delikatne światło na figurę.

Na ścianę prezbiterium, na której znajduje się mozaika ( podniszczona i wypłowiała z uszkodzoną fugą) nałożono ścianę regipsową nie powodując uszkodzenia mozaiki. Lampkę wieczną, która znajdowała się pod tabernakulum przeniesiono nad tabernakulum i zamontowano nową z widocznym światłem. Całe prezbiterium zostało pomalowane na żółty kolor zyskując efekt ciepła. Pozostałe ściany kaplicy zostały odświeżone i pomalowane powtórnie na biało. Wnętrze kapliczki Matki Bożej zostało pomalowane również na żółty kolor, eksponując pięknie blady róż oraz niebieską szatę Maryi. W konfesjonale został zabezpieczony sufit płytą drewnianą. Na korytarzu przy kaplicy zlikwidowano gazetkę ze styropianu, a na tym miejscu zamontowano gazetkę oszkloną. Wymieniono jedną szybę, a także zamontowano płytę korkową. Gazetka ta będąc własnością kaplicy wisiała niszczejąc na przeciwległej ścianie. Uzyskaliśmy efekt uporządkowanej, estetycznej a także zabezpieczonej - zamykanej gazetki. Od tej pory gazetka jest wykonywana systematycznie, stosownie do okresu liturgicznego a także ważnych świąt. Umieszczane są tam również aktualności i ogłoszenia kaplicowe. Na korytarzu przy ścianie Kaplicy zamontowany został okazały krzyż, aby był widocznym znakiem dla przechodzących informującym o tym, że tu jest Kaplica Szpitalna. Krzyż jest podświetlony a uzyskany przez to efekt jest zadawalający. Wszystkie działania remontowe były dokonywane za zgodą i z życzliwym nastawieniem dyrekcji Szpitala. Dyrektor Szpitala umożliwiał udział specjalistycznych służb pracowniczych, których fachowcy pomogli w dziedzinie elektrycznej, malarskiej i stolarskiej.

   

Zakupiono 10 nowych ornatów po 2 z każdego koloru. Stare ornaty, które jeszcze nie były zniszczone przeniesiono na oddział geriatrii, gdzie jest urządzona Kaplica dla chorych, a inne ofiarowano po odczyszczeniu na parafię na Ukrainie. Zakupiono kołnierzyki do stuł oraz nowy uroczysty obrus wraz z kompletem serwet. Zaprojektowano komplet mebli do zakrystii. Stolarnia Szpitala wykonała dwie szafy zamykane z półkami, szafę dzieloną na dwie części z przesuwnymi drzwiami na ornaty , alby i komże oraz komodę z pięcioma szufladami, a także ławę. Na drzwiach zamontowano lustro. Meble te zostały tak zaprojektowane i zamontowane aby zamaskować rury ciepłownicze przechodzące przez zakrystię. Meble te solidnie wykonali oraz ustawili w zakrystii pracownicy szpitalni. Wykonali również do Kaplicy szafkę na książki i gazety.

 

Zakupiono nowy komplet figurek do szopki, a także 80 sztuk baniek czerwonych i złotych. Pan Piotr Szura wykonał piękną drewnianą szopkę z dachem z kory. Zakupiono materiały oraz inne drobiazgi konieczne do dekoracji. Zakupiono nową figurkę pana Jezusa Zmartwychwstałego. W Kaplicy na bocznej ścianie zaistniał wyjątkowy drewniany krzyż, który jest pamiątką pielgrzymki Służby Zdrowia do Ziemi Świętej. Zawiera on w ramionach grudki skał i ziemi oraz listek oliwny z miejsc świętych tzn. Betlejem, Jerozolimy, Nazaretu, Góry Oliwnej. Zakupiono nowe chodniki do Kaplicy i do zakrystii oraz odkurzacz. Zamontowano nowe oświetlenie nad ołtarzem. Zamontowano nowy, robiony na zamówienie ołtarz oraz ambonkę. Wykonał je stolarz Wacław Urzędowski. Zakupiono nowy dywan do prezbiterium pod ołtarz i ambonkę.

  

Kaplica Szpitalna wymaga systematycznego doglądania w celu zachowania porządku i czystości. Panie salowe regularnie odkurzają przestrzeń kaplicową i przecierane są przez nich ławki i wymieniane kwiaty. Gdy zachodzi potrzeba firma Impel sprzątająca w Szpitalu wykonuje specjalistycznym sprzętem myjącym i odkurzającym odświeżanie całej powierzchni Kaplicy. Codzienną troskę o wygląd Kaplicy i dekoracje świąteczne oraz czystość bielizny ołtarzowej i kielichowej podejmowały pracujące w Szpitalu na stanowisku pielęgniarek Siostry Służebniczki Starowiejskie. Dom Generalny Sióstr Służebniczek w Starej Wsi koło Brzozowa a nade wszystko Matka Generalna przekazała na potrzeby Kaplicy kielich mszalny z pateną oraz puszkę do tabernakulum. Aby zaznaczyć wyjątkowość określonych okresów liturgicznych wykonywane są uroczyste dekoracje w Kaplicy i na gazetce przy wejściu do Kaplicy. Zasadnicze remonty i odnowienie Kaplicy i zakrystii były inspirowane i dokonywane w asystencji Siostry Jolanty Jasińskiej. Wiele prac dekoracyjnych i porządkowych w Kaplicy i zakrystii oraz zakupów zostało wykonane przy Jej udziale.

Wizytacja księdza biskupa Jana Wątroby w Szpitalu w Gorlicach.

Podczas duszpasterskiej wizytacji, która odbywała się w dekanacie gorlickim Jego Ekscelencja ks. biskup Jan Wątroba odwiedził również parafię św. Jadwigi Królowej. Spotykał się z grupami duszpasterskimi w kościele i w sali teatralnej oraz odwiedzał szkoły. Udzielił sakramentu bierzmowania młodzieży i konsekrował uroczyście świątynię.

Na trasie wizytacji duszpasterskiej nie mogło zabraknąć odwiedzin w Szpitalu. Ksiądz biskup przybył do Szpitala w niedzielę 8 czerwca w asyście starosty gorlickiego pana Mirosława Wędrychowicza, dyrektora Szpitala pana Mariana Świerza i ks. Andrzeja Kluza kapelana Szpitala. Punktem centralnym odwiedzin była Msza Święta w Kaplicy Szpitalnej, która zgromadziła pacjentów Szpitala i dyżurujący personel . Słowa powitania wygłosili starosta gorlicki i dyrektor Szpitala. Ksiądz biskup przewodniczył liturgii Mszy Świętej a przy ołtarzu w Kaplicy był ks. Andrzej Kluz – kapelan Szpitala i sekretarz ks. biskupa - ks. Łukasz. Aktywnymi byli w liturgii: pani Teresa Stępień – oddziałowa Bloku Operacyjnego, która czytała pierwsze czytanie, siostra zakonna i pielęgniarka z chirurgii Jolanta Jasińska wykonała psalm responsoryjny i pani Agnieszka Bodziony, pacjentka Szpitala, czytała drugie czytanie. Modlitwę wiernych przedstawił pan Adam Polak. Dostojny Gość JE ks. Biskup Jan Wątroba zwrócił się w ciepłych słowach do chorych i pracowników Szpitala ukazując sens cierpienia i znaczenie służby człowiekowi choremu. Na zakończenie liturgii słowa podziękowania do księdza biskupa skierował kapelan Szpitala ks. Andrzej Kluz.

Po Mszy Świętej odbyło się w gabinecie dyrektora Szpitala serdeczne spotkanie ks. biskupa z dyżurującymi lekarzami i gośćmi zaproszonymi. Dyrektor Marian Świerz powitał przybyłych gości. Obecny był m.in. ks. proboszcz Jerzy Gondek, ks. dr Andrzej Więckowski - kapelan, Starosta Gorlicki Mirosław Wędrychowicz, dyrektor medyczny pan Adrian Nowak, pani Beata Stępień z Działu Organizacji i Nadzoru i dyrektor techniczny pan Józef Biernat. Klimat spotkania wyrażał pełne zrozumienie sytuacji Służby Zdrowia i potrzebę służenia człowiekowi. Podkreślono ważną rolę kapelanów Szpitala w trosce o zabezpieczenie sfery duchowej i religijnej człowieka.

Ważnym elementem wizyty księdza biskupa było bezpośrednie spotkanie z chorymi w oddziale chirurgii i neurologii. Nawiązał się ciepły dialog między księdzem biskupem i pacjentami. Chorzy otrzymali pamiątkowe obrazki i dziękowali za obecność księdza biskupa na oddziale. Ksiądz biskup zobaczył również dokonywane remonty w tzw. Starym Szpitalu. Wraz z gośćmi zatrzymał się przy starej figurce Matki Bożej, która stoi przy Szpitalu i zaplanowano wspólną troskę o odrestaurowanie tej figury.

Odwiedziny w Szpitalu były dla księdza biskupa okazją do poznania dobrej współpracy na płaszczyźnie troski o człowieka w Gorlicach jaką tworzą ludzie zjednoczeni wokół tego dzieła w instytucjach takich jak Parafia, Szpital i Szkoła.

CHRZEŚCIJANIN W SZPITALU

Pobyt w Szpitalu to szczególny czas w życiu człowieka. Myśli i refleksje chorego pokazują jak bardzo kruche jest życie. W Szpitalu człowiek chory zawierza swoje życie i zdrowie powołanym do leczenia ludziom Służby Zdrowia. Bywa jednak i tak, że ten czas pobytu w Szpitalu staje się dobrą okazją, aby odnowić i pogłębić swoje religijne życie i odnaleźć zdrowie duchowe. Przestrzeń cierpienia i choroby może być miejscem spotkania Boga. Człowiek w cierpieniu sam decyduje i określa swoją postawę do Boga. Pan Bóg nie opuszcza człowieka w cierpieniu i pragnie tylko nadać mu sens zbawczy. Cierpienie ma sens tylko wtedy, gdy jest przeżywane z miłością do Boga i każdego człowieka. Miłość nadaje wartość życiu a nie cierpienie. Człowiek religijny przeżywając cierpienie będzie pragnął kontaktu z Bogiem, bo tylko Pan Bóg uzdalnia człowieka, aby cierpienie nie było bezowocne. Miłość do Boga sprawi, że człowiek cierpiący będzie upodabniał się do Chrystusa i trwał będzie w jedności z nim podczas dźwigania krzyża choroby.

KAPLICA I KAPELAN W SZPITALU

Kaplica Szpitalna to szczególe miejsce w Szpitalu. Przybywają tu chorzy i pracownicy Szpitala i odwiedzający na modlitwę i nabożeństwa. W ten sposób wyrażają swoją mądrą pobożność i swoje życiowe sprawy łączą z łaską Bożą.

Kaplica znajduje się w najniżej położonej części Szpitala – sąsiedztwo sklepu i kiosku. Do Kaplicy można dotrzeć windami z każdego oddziału.

Gdy pacjent znajduje drogę do sklepu i kiosku a Kaplicy nie odwiedza to wtedy pokazuje, że sprawy religijne są mu obojętne. Chrześcijanin przeżywając pobyt w Szpitalu powinien potwierdzić swoją religijność udziałem w nabożeństwach w Kaplicy Szpitalnej. Roztropność i mądrość wraz z pobożnością owocuje wewnętrzną harmonią życia. Informacja o nabożeństwach i posłudze kapelana jest dostępna na każdym oddziale Szpitala. Kapelan Szpitala służy posługą sakramentalną i rozmową.

KOMUNIA ŚWIĘTA

Jak należy się zachować, gdy kapelan przybywa z Komunią świętą?

  • należy przerwać rozmowy, w miarę możliwości przyklęknąć
  • przyjąć postawę szacunku
  • ponadto wyłączyć radio, odłożyć gazetę

Jak i kiedy przyjmować Komunię Świętą?

  • stan łaski uświęcającej (drobne niedoskonałości nie przeszkadzają w przyjęciu Komunii św.)
  • prawo kościelne zwalnia osoby chore z obowiązku zachowania postu eucharystycznego
  • chorzy mogą otrzymać Komunię św. na leżąco
  • gdy istnieje trudność w przełykaniu można przyjąć cząstkę Hostii
  • w razie potrzeby można popić wodą
  • jeżeli organizm nie jest zdolny do przyjęcia (np. wymioty) należy się wstrzymać i przyjąć duchowo
  • podczas Mszy Świętej można po raz drugi przyjąć Komunię św.

SAKRAMENT POKUTY – SPOWIEDŹ

Czas pobytu w Szpitalu to rzeczywistość chorowania, badań, zabiegów itp. To wyłączenie  z codziennej aktywności oraz izolacja od najbliższych. Taki czas sprzyja refleksji i zadumie nad swoim życiem. Wiele osób robi wtedy bilans swojego życia, dokonuje podsumowań, patrzy na miniony czas i wydarzenia w perspektywie wiary. Mądrym owocem tych refleksji dla człowieka religijnego jest skorzystanie z Sakramentu Pojednania. Sakrament ten daje jedność z Jezusem i wewnętrzny pokój serca.

Jak i gdzie spowiadać się w Szpitalu?

  • w sali szpitalnej (siedząc lub leżąc – w zależności od stanu zdrowia)
  • w miejscu zapewniającym dyskrecję (korytarz, świetlica itp.)
  • w Kaplicy Szpitalnej lub zakrystii (pół godziny przed Mszą św.)

SAKRAMENT NAMASZCZENIA CHORYCH

„Choruje ktoś wśród was? Niech sprowadzi kapłanów Kościoła, by się modlili nad nim i namaścili go olejem w imię Pana” ( Jk 5,14n)

Namaszczenie chorych jest sakramentem, który przygotowuje i uzdalnia do prawdziwie chrześcijańskiego przeżywania i „wykorzystania” choroby. Cierpienie jest wielką życiową próbą chrześcijańskiej postawy, w tym szczególnie wiary i miłości. Zaproszenie Jezusa z łaską tego sakramentu do serca podczas cierpienia pozwoli z światłem wiary spojrzeć na całą rzeczywistość życia. Będzie aktem zawierzenia i ufności. Sakrament Namaszczenia Chorych nie powinien być pojmowany jako sakrament umierających ani nazywany ostatnim namaszczeniem.

Co daje Sakrament Namaszczenia Chorych?

  • namaszczenie pomaga dostrzec w świetle Chrystusa rolę własnych cierpień. Ich właściwe przeżywanie i rozważanie daje choremu duchową równowagę i otwiera go na dobroć Boga
  • tym, którzy czują się obciążeni winą i grzechami Sakrament Namaszczenia niesie umocnienie nadziei płynącej z Bożego Miłosierdzia. Przyjęcie własnego cierpienia w klimacie miłości Boga jest źródłem dobra dla najbliższych i dla całego Kościoła
  • przyjęte cierpienie staje się dla człowieka chorego drogą do zbawienia. Dokonuje się to przez złączenie swoich przeżyć w cierpieniu z cierpieniami samego Chrystusa. Wszystko to można ofiarować Bogu w akcie miłości i w duchu zadośćuczynienia
  • Sakrament Namaszczenia jest znakiem zapowiadającym ostateczne uwolnienie od choroby i cierpienia w Królestwie Niebieskim

Kto go udziela i w jaki sposób?

Sakramentu Namaszczenia udziela kapłan, namaszczając czoło i dłonie chorego poświęconym olejem oraz wypowiadając następujące słowa:

Przez to święte namaszczenie niech pan w swoim nieskończonym miłosierdziu wspomoże Ciebie łaską Ducha Świętego. (Amen)
Pan, który odpuszcza Ci grzechy, niech Cię wybawi i łaskawie podźwignie. (Amen)

W normalnych warunkach, tzn. jeżeli chory jest przytomny, przyjmując Sakrament Namaszczenia powinien być w stanie łaski uświęcającej lub przystąpić przed jego przyjęciem do Sakramentu Pokuty.

Komu i kiedy?

  • Sakrament Namaszczenia powinien być udzielany wtedy, gdy człowiek uświadamia sobie swój stan choroby
  • przed ważną operacją lub rozpoczynającym się długim leczeniem
  • osobom w podeszłym wieku, niekoniecznie chorym
  • dzieciom, które mogą być świadome roli tego Sakramentu

Warto pamiętać, że Sakrament Namaszczenia można przyjmować wiele razy w życiu.

Czas choroby, cierpienia, czas pobytu w szpitalu, to także czas refleksji i zadumy nad sensem życia. To czas spotkania z Bogiem. Korzystajmy więc z tego czasu i możliwości przyjmowania sakramentów. Swoje cierpienie próbujmy uczynić sensownym, twórczym. Starajmy się zrozumieć je w świetle cierpień Jezusa Chrystusa. On niewinnie cierpiał za nas, za nasze grzechy.

Ojciec Święty Jan Paweł II mówił, że chorzy są skarbem Kościoła. Cierpienie chorych staje się niejednokrotnie siłą do powstania kogoś z grzechów, z nałogów. Przedstawmy je zatem Chrystusowi jako wspaniałomyślny dar i bezinteresowną ofiarę za Kościół, za swoje grzechy, za grzechy wszystkich ludzi, a także za tych, którym chcemy pomóc w odnalezieniu drogi do Boga. Wtedy nasze cierpienie nie będzie daremne, ale twórcze – zacznie przemieniać nas samych, środowisko, cały świat.

CIERPIENIE I JEGO SENS

„(…)W istnienie świata ludzkiego została wpisana miłość, tęsknota, wdzięczność, a także ból, nienawiść i cierpienie. To wszystko jest nieprzemijalne. Dopóki istniejemy będziemy poddawani zarówno cierpieniu jak i szczęściu. Marzenia o spokojnym i radosnym życiu zawsze pozostają w naszej świadomości. Nie ma róży bez kolców i życia bez cierpienia”.

Gustaw Herling-Grudziński „Inny świat”

Ileż to już artykułów napisano na temat cierpienia? Ileż przeprowadzono badań i doświadczeń, żeby zniwelować jednego z największych wrogów człowieka jakim jest ból. Ileż mamy leków, ileż metod, ileż sposobów na walki z nim? Odpowiedź brzmi: ciągle za mało. Ból i cierpienie jest ciągle wyzwaniem dla medycyny i niestety ciągle nie do końca ujarzmionym. Pracując przy łóżku chorego lekarze i pielęgniarki a także kapelan na co dzień boryka się z problemem jakim jest cierpienie oraz z pytaniami: dlaczego cierpię? dlaczego tak boli? dlaczego mnie to spotkało? Czy to ma sens? Cierpienie jest obecne wszędzie i dotyka każdego z nas bez wyjątku. Nie ma osoby, która by nie doświadczyła w ciągu swojego istnienia jakiegoś bólu, choćby najmniejszego, choroby czy cierpienia. Bez względu na pochodzenie, bez względu na pozycję społeczną, status materialny, znajomości, wykształcenie, postawę życiową – ból, a co za tym idzie i cierpienie, które dotyka każdego. Cierpienie dotyczy całej osoby chorego i winno być rozpatrywane we wszystkich aspektach związanych z cielesnymi (somatycznymi) doznaniami, życiem psychicznym, społecznym i duchowym (egzystencjalnym). Składowe te wzajemnie na siebie oddziałują i każda z nich ma ważny udział w dynamice i natężeniu bólu wszechogarniającego.

O sensie cierpienia piszą różne teorie od starożytności po współczesne czasy, które szukają oswojenia człowieka, przyzwyczajenia do bolesnej ludzkiej wegetacji i pomagają dotrzeć do istoty ludzkich wartości. Ważną pomocą w odnalezieniu odpowiedzi na pytanie o sens cierpienia człowieka jest jego wymiar teologiczny i wykorzystanie cierpienia do zbawienia człowieka: „w Chrystusie cierpienie staje się przezwyciężone miłością, interpretowaną wizją filozoficzną, to zdolność do uczuć wyższych, przeżywania i kochania nie tylko drugiego człowieka, ale także Boga czy ojczyzny”. Można by powiedzieć, że cierpienie jest krzyżem.

Medycyna mówi o bólu jako objawie choroby. Inaczej rzecz ujmuje filozofia, twierdząc, iż cierpienie fizyczne to nic innego jak ból ciała, cierpienie moralne - ból duszy, a psychiczne to w zasadzie wszystko, co się kojarzy z chorobą, przykrością, przemijaniem, starością i śmiercią. Problemy cierpienia, przyczyny oraz sens w znaczeniu medycznym i antropologicznym opiewają same w sobie swoim życiem. Ludzie cierpiący upodobniają się do siebie poprzez podobieństwo sytuacji i doświadczenie losu. Można powiedzieć, że jednoczą się ze sobą poprzez ból i cierpienie. Nie zmienia to jednak faktu, że nadal pozostaje bez odpowiedzi pytanie o jego sens. Niewątpliwie potrzeba jednania się z drugim cierpiącym przynosi ukojenie i chwilowe zapomnienie. Wydaje się, że człowiek nie jest osamotniony w bólu i cierpieniu, że jest ktoś, kto czuje tak samo, cierpi tak samo, kto doskonale rozumie i tez czuje potrzebę znalezienia w tym wszystkim sensu.

Problem polega jednak na tym, że cierpienie samo w sobie nie ma sensu, a jego ciągłe poszukiwanie kończy się niestety często powstawaniem dalszych wątpliwości i rodzących się w głowie coraz to nowych pytań. Człowiek przygnieciony cierpieniem - najczęściej choroby, myśli o własnym istnieniu.

Często się zdarza, ze ból i cierpienie mija wraz z zakończeniem choroby, lecz to, czego się doświadczyło, co przeżyło, pozostawia duży ślad w samym człowieku. Ludzie bardzo często po takim doświadczeniu stają się bardziej wrażliwi na cierpienie drugiego człowieka. Dostrzegają inne wartości życia, zbliżają się do Boga poprzez potrzebę modlitwy. Okazuje się, że właśnie modlitwa daje im ukojenie i zrozumienie. Może to jest i jedyna rzecz, która pozostaje w takiej chwili człowiekowi, ale niewątpliwie często dzięki niej łatwiej zrozumieć pewne rzeczy i ma się poczucie bliskości z Bogiem a w jego miłosierdziu upatruje się jakiejś drogi ratunku.

Każda choroba, każde cierpienie, każde tak traumatyczne przeżycia rodzą w człowieku nowe spojrzenie na życie. Okazuje się, że złudna wizja człowieka szczęśliwego, czyli posiadającego pieniądze, urodę, wspaniałe dobra materialne, zdawałoby się wspaniałe życie- jest niczym w zderzeniu z chorobą, bólem i cierpieniem. Na nic zdadzą się pieniądze, na nic znajomości, na nic otaczające dobra w momencie, gdy człowiek ma przed sobą wizję śmierci i cierpienia. Niestety za żadne pieniądze nie można kupić zdrowia, przekupić bólu, unicestwić cierpienia. Okazuje się w takim momencie, że tutaj każdy jest równy. Choroba nie szczędzi nikogo, nie patrzy w metrykę, nie patrzy czy jest to człowiek dobry, czy zły? Bogaty czy biedny? Młody czy starszy? Silny czy słaby? To jedna z rzeczy w życiu ludzkim, na którą nie ma wpływu nikt i nic. Oczywiście w przypadku choroby nowotworowej często decyduje czas zgłoszenia się do lekarza, może nawet i pieniądze, które pozwalają na szybszy z nim kontakt, na droższe leki, na lepszy szpital etc. Lecz gdy przychodzi cierpienie i ból związany z chorobą, gdy nie działają już leki, gdy nie pomagają najlepsi lekarze, najlepsza opieka - chory zostaje sam ze sobą i swoim cierpieniem. Do głosu dochodzi wtedy zaduma nad własnym życiem, przelatują wspomnienia, robi się analizę swojego postępowania, postawy życiowej. Cierpi się tak naprawdę samemu, i ciężko jest znaleźć w tym jakikolwiek sens.

Lekarze, pielęgniarki, pielęgniarze, psychoterapeuci, opiekunowie chorych, kapelani i wszyscy Ci, którzy egzystują na co dzień z bólem i cierpieniem szukają metod walki z nim. Cierpienie było, jest i będzie od poczęcia aż do śmierci każdego z nas, choć tak trudno je zrozumieć i nadać mu sens. Przeżywając trudne chwile często ma się poczucie, że Bóg o chorym zapomniał. Zadaje się pytania, dlaczego dopuścił do tego bólu. Czy miał w tym jakiś cel?? I nie ma co się dziwić załamaniu, depresją, braku chęci do dalszego życia w momencie, kiedy już nikt i nic nie jest w stanie pomóc. Trudno przyjąć w takim momencie postawę stoickiego mędrca, kiedy się krzyczy z bólu i rozpaczy. Ale każdy musi znaleźć sam odpowiedź o sens cierpienia i bólu, sam doszukać się jakiejś odpowiedzi i nadać mu głębszego sensu.

Kiedy życie przepełnia cierpienie, należy walczyć z cierpieniem, a nie z życiem. To niby takie łatwe i proste słowa, ale jakże trudne w realizacji. Szukamy zawsze winnych we własnym cierpieniu, ale rzadko w życiu. Choroba i związane z nim cierpienie pokazuje człowiekowi drogę przemian, wykluwania się innego oblicza wnętrza ludzkiego. Wędrówka w krainę odwiecznych pytań, poszukiwanie sensu życia zawsze będzie trwało. Istnienie ludzkie samo wymaga odpowiedzi, a cóż dopiero znalezienie sensu cierpienia i uzasadnienie czy było zawinione czy też nie... Bóg nie może być autorem ludzkiego cierpienia. On chce szczęścia człowieka. Ale gdy człowiek cierpi, wtedy Bóg proponuje człowiekowi zbawczy wymiar przeżywania tego cierpienia. Odpowiedź i wybór zależy od człowieka.

Opracował ks. Andrzej Kluz – kapelan Szpitala w Gorlicach

Patron Służby Zdrowia – św. Łukasz

Postać św. Łukasza

Kościół wspomina świętego Łukasza w dniu 18 października . Kim jest ten święty? Pierwsze nasze myśli kierują się w tym momencie w stronę Pisma Świętego. Już chyba z nauki katechizmu wiemy o tym, że jest on redaktorem trzeciej ewangelii. Jeśli podejmiemy próbę poznania patrona dnia dzisiejszego z samych kart Świętej Księgi, to wyłania się bardzo interesujący obraz jego osoby. Łukasz jest uczniem św. Pawła oraz towarzyszem niektórych jego podróży. Istnieje nawet duża zbieżność myśli i tematów między ewangelią naszego patrona, a listami Pawłowymi. Dużo miejsca w swojej ewangelii poświęca Matce Bożej. Drugim ważnym tematem jest miłosierdzie Boże w stosunku do grzeszników. Tutaj warto podkreślić istnienie pięknej przypowieści o synu marnotrawnym. Tradycja mówi o greckim pochodzeniu Łukasza oraz o jego zawodzie – był lekarzem. Nawet w natchnionym tekście możemy dostrzec medyczne zacięcie naszego ewangelisty. Używa wielu terminów lekarskich w języku greckim, a także szczegółowo opisuje choroby. Trudno jest ustalić, gdzie poniósł śmierć. Koniecznie musimy dodać, że jest on również autorem Dziejów Apostolskich.

Święty Łukasz patronem Służby Zdrowia

Zgodnie z długą tradycją, św. Łukasz z racji swojego zawodu stał się patronem wszystkich pracowników służby zdrowia. Nie myślimy w tym momencie tylko o lekarzach. Ludzie, którzy posługują pośród chorych to również: pielęgniarki, farmaceuci, osoby prowadzące badania naukowe w medycynie, czy też po prostu ci wszyscy, którzy krzątają się w szpitalach i poradniach. Im wszystkim patronuje ewangelista Łukasz.

Każdy z tych ludzi, których wspominamy, mniej lub bardziej jest zaangażowany w pomoc człowiekowi choremu. Niekiedy nawet nie dostrzegamy ile osób się trudzi, by ratować zdrowie, albo dba o to, żeby praca lekarza mogła dać dobre wyniki. Choroba sprawia, że człowiek doświadcza kruchości swojego ciała, a nawet w pewnych sytuacjach kruchości swojego życia. Tym bardziej dzisiaj, kiedy żyjemy w świecie gdzie panuje swoisty kult ciała (wystarczy popatrzeć na reklamy), cierpienie fizyczne wywołuje bardzo często ogromny kryzys człowieka. Zarówno w jego sferze psychicznej jak i duchowej. W sytuacjach nagłego przyjścia choroby, załamanie człowieka jest jeszcze większe. Wobec tych problemów stają codziennie ci, którym patronuje św. Łukasz. Czyż ich służba nie jest trudnym i odpowiedzialnym powołaniem? Czy pracując pośród chorych wystarczy być tylko dobrym fachowcem, czy też trzeba czegoś więcej? Warto przez chwilę się nad tym zastanowić.

Powołanie

Człowiek dotknięty chorobą oczekuje szybkiej i skutecznej pomocy. Przynajmniej takiej, która pozwoli normalnie funkcjonować w otaczającej rzeczywistości. Takie oczekiwania w sposób konkretny są kierowane do lekarza.

To on ma być tym, który przez swoje działanie oraz wiedzę przywróci utracone zdrowie. Dlatego na podejście lekarza do pacjenta patrzy się zawsze z wielką uwagą oraz wrażliwością. Każde zaniedbanie, czy też błąd lekarski są traktowane jako wielka krzywda wyrządzona człowiekowi. Tutaj jednak musimy ciągle pamiętać o roztropności, by zbyt łatwo nie osądzać leczącego. Są przecież sytuacje kiedy medycyna jest bezradna wobec choroby i jej możliwości w pewnym momencie się wyczerpują. Lekarz z pewnością też przeżywa swój dramat, widząc że nie może pomóc. Natomiast możemy wymagać od lekarza, aby za każdym razem widział w chorym człowieka. Ważne jest, aby nie sprowadzać pacjenta do roli jednostki chorobowej. Dlatego tak bardzo istotny jest czas poświęcony choremu, życzliwa rozmowa wyjaśniająca w przystępny sposób trudną sytuację, czy też najzwyklejsze okazanie szacunku i cierpliwości. Studia akademickie nie wystarczą, aby nauczyć się takiego podejścia. Trzeba codziennego kształtowania charakteru i przypominania sobie komu mam służyć. Otóż słowo służba jest najwłaściwsze do uchwycenia istoty pracy lekarza. Służba musi stanąć ponad wszystkim. Tylko rzetelna służba człowiekowi choremu sprawi, że praca lekarza będzie prawdziwym powołaniem dostrzeganym z szacunkiem również przez innych.

Drugą osobą najbliżej chorego, szczególnie w szpitalu jest pielęgniarka. To ona bardzo często jest tym pierwszym, anonimowym powiernikiem cierpienia. Wyczulona na prośby chorego stara się pomóc w słabościach. Praca pielęgniarek jest chyba ciągle gdzieś w cieniu, a ich zmęczenie ignorowane. Dlatego musimy dostrzegać ich służbę i dziękować Panu Bogu za tak piękne powołanie, do którego przecież wszyscy się nie nadają.

Święty Łukasz obejmuje lekarzy, pielęgniarki oraz innych pracowników służby zdrowia swoją opieką. Potrzebują oni z pewnością pomocy z nieba, by nie zatracić piękna swojego charyzmatu. Czas trudny, warunki ekonomiczne nie najlepsze, dlatego tak ważne jest zachowanie istoty ducha służby. Chciejmy widzieć te dobre postawy. Otoczmy wszystkich posługujących swoją modlitwą. Może szczególnie tych, od których sami doświadczyliśmy pomocy.

Opracował ks. Andrzej Kluz – kapelan Szpitala

Z kapelanem Szpitala, ks. Andrzejem Kluzem rozmawia Artur Baczyński

Od kiedy Ksiądz pracuje w gorlickim szpitalu i na czym polega praca Księdza Kapelana?

Święcenia kapłańskie przyjęte w Przemyślu w 1985 roku z rąk księdza Arcybiskupa Ignacego Tokarczuka włączyły mnie w kapłaństwo diecezji przemyskiej. Po podziale diecezji w 1992 roku stałem się kapłanem diecezji rzeszowskiej. Na mojej drodze kapłańskiej posługi były takie parafie, na terenie których były szpitale. Miałem okazję i wielką łaskę posługiwać między innymi w Szpitalu Miejskim w Rzeszowie. Pan Bóg tak pokierował moją drogą, że od 1998 roku jestem w Gorlicach i za wielką łaskę poczytuję sobie pracę kapłańską w Szpitalu Specjalistycznym im. H. Klimontowicza. Dla księdza to wielki teren oddziaływania na człowieka, który cierpi, choruje, jest odizolowany od najbliższych, często jest niesprawny ruchowo. Ale praca w szpitalu daje także okazję do duszpasterskiego oddziaływania na tych, którzy posługują chorym i pracują w szpitalu. Zadaniem każdego duszpasterza jest głoszenie Słowa Bożego i bycie szafarzem sakramentów świętych.

W szpitalu również to zadanie stoi przed kapelanem. Swoją posługę kieruje on do ludzi, którzy przez fakt choroby doświadczają całkiem innej rzeczywistości, której może dotąd nie znali. Pobyt w szpitalu otwiera czasem oczy na sprawy naprawdę ważne, które może dotychczas były spychane na plan dalszy, może stać się okazją do refleksji nad życiem, jego sensem. Może być okazją do odnowienia kontaktu z Bogiem, bywa, że po wielu latach. Czasem taki okres pobytu w szpitalu jest także objawieniem buntu wewnętrznego, niezrozumienia woli Bożej. Następuje jakaś walka w sercu człowieka. Tak już jest, że dla jednych choroba i cierpienie może być okazją gorliwego przeżywania obecności Boga w modlitwie i sakramentach, a dla innych czasem odejścia, zanegowania Opatrzności Bożej. I jedni i drudzy to osoby, których spotyka kapelan podczas swojej posługi. Terenem oddziaływania duszpasterskiego są także pracownicy szpitala.

Rytm mojej codziennej posługi zaczyna się przed 600 rano. Wędruję najpierw do Kaplicy, aby tam zacząć dzień krótką modlitwą, a potem udaję się do sal szpitalnych z Komunią świętą. Podczas obchodu Szpitala wiele osób przyjmuje Pana Jezusa. Rocznie rozdawanych w szpitalu jest ok. 85.000 Komunii świętych. Jest także możliwość skorzystania z sakramentu pokuty i przyjęcia Sakramentu Namaszczenia Chorych. Rocznie w szpitalu Sakrament Chorych przyjmuje ok. 1000 osób. Odwiedzam także chorych po południu. Mój pobyt popołudniowy wiąże się z Mszą świętą i odwiedzeniem kilku oddziałów. To okazja do zatrzymania się dłuższego przy chorych, do rozmowy. W Kaplicy Szpitalnej codziennie odprawiana jest Msza Święta, a pół godziny przed Mszą św. okazja do spowiedzi.

Proszę powiedzieć, kiedy i w jakich okolicznościach powstała kaplica w gorlickim szpitalu?

Kiedy budowano Szpital w Gorlicach pojawiła się od razu potrzeba zorganizowania w budynku głównym Kaplicy dla potrzeb chorych i Służby Zdrowia. Było to około 30 lat temu. Planowano wiele miejsc, w których umieszczenia Kaplicy byłoby odpowiednie. Rozważano wiele wariantów. Ostatecznie Kaplicę umieszczono na najniższym poziomie Szpitala. Lokalizacja wydaje się właściwa i odpowiadająca charakterowi tego miejsca do posługi duszpasterskiej. Wygospodarowano również małe pomieszczenie na zakrystię. Jest ono bardzo potrzebne. Wiele osób starało się o godne i właściwe umieszczenie Kaplicy i jej wyposażenie. Wielu zabiegało o to miejsce na godne sprawowanie posługi kapelańskiej. Prace przy Kaplicy koordynował ówczesny ksiądz kapelan Jan Gryboś. To on przy życzliwości dyrekcji i zaangażowanych w powstawanie Kaplicy lekarzy gromadził paramenty liturgiczne, wyposażenie. Okazało się, że Kaplica, mimo iż niezbyt duża, jest bardzo potrzebna. To w szpitalu miejsce szczególne. Wiedzą o tym i pacjenci, i ci, którzy wstępują na chwilę modlitwy i refleksji. Do Kaplicy przychodzą chorzy i pracownicy szpitala, odwiedzający chorych i oczekujący na przyjęcie do gabinetów w przychodni. W ciągu dnia w Kaplicy widać wielu ludzi.

Na czym polegał remont kaplicy i jakie osoby pomagały w pracach?

Stan Kaplicy Szpitalnej użytkowanej bez renowacji przez ponad 25 lat wymagał gruntownego remontu. Plany odnowienia Kaplicy w moich myślach tkwiły już od kilku lat. Wykorzystałem okazję termomodernizacji Szpitala. Ekipy remontowe wymieniały w całym budynku, w tym też w Kaplicy i zakrystii, okna, ciągi ciepłownicze i grzejniki. Zaraz po tej wymianie rozpoczął się remont Kaplicy i zakrystii. Kaplica została zamknięta na okres remontu, a nabożeństwa odprawiano codziennie w starym budynku szpitala. W Kaplicy wymieniono płytki podłogowe, odnowiono i wymalowano ściany i sufit, wyczyszczono części drewniane, boazerię, ławki i polakierowano twardym lakierem. Wymienione zostało oświetlenie, dodano reflektor nad ołtarzem i podświetlono duży, piękny obraz Jezusa Miłosiernego. Przygotowano nowe nagłośnienie w Kaplicy. Zostały zainstalowane karnisze i firanki, odnowiono konfesjonał i klęczniki. Na ścianach Kaplicy jest nowa droga krzyżowa. Estetyki w Kaplicy dodają nowe chodniki i dywan pod ołtarzem. Aby posługiwanie sakramentalne było godne, zakupiono ornaty, alby, komże, stuły, nową bursę do noszenia Komunii Świętej, kielich mszalny, komplet lekcjonarzy i mszał na ołtarz, obrus i bieliznę ołtarzową. Przy okazji remontu Kaplicy odnowiono też zakrystię, która również wymagała renowacji. Zmieniono płytki podłogowe, założono na ściany panele boazeryjne, nową instalację elektryczną, nowy wieszak, półki. W zakrystii mieszczą się szafy z szatami liturgicznymi i potrzebne pomoce do pracy kapelana w szpitalu. Bardzo pomocny był w remoncie p. Stanisław Mężyk, znany społecznik z parafii św. Jadwigi Królowej. Dzięki jego fachowym radom i inwencji remont przebiegał sprawnie. Prace remontowe wykonywali poleceni przez p. Mężyka pracownicy. Byli to panowie: Daniel, Stanisław, Roman, Franciszek, Władysław, Bogdan i Kazimierz. Dzięki ich zdolnościom i zaangażowaniu Kaplica nabrała nowego wyglądu. Dziękuję im za wykonana pracę i pamiętam o nich w modlitwie.

Jak często chorzy korzystają z kaplicy, i jak wygląda rozkład nabożeństw?

Kaplica otwierana jest bardzo wcześnie rano, około 500 już można zastać Kaplicę udostępnioną do modlitwy. Z samego rana w Kaplicy widać pracowników, którzy przed pracą wstępują na chwilę modlitewnego zamyślenia. Wstępują lekarze i pielęgniarki, pracownicy administracji, personelu pomocniczego, czekający do rejestracji w przychodni. Obok Kaplicy znajduje się sklep spożywczy z gastronomią. Ci, którzy korzystają z zakupów w sklepie czy kiosku także przy okazji nawiedzają Kaplicę. Wiele osób idących do stołówki szpitalnej czy pralni zagląda do Kaplicy. Chorzy i personel szpitala znają terminy nabożeństw w Kaplicy. Przychodzą na Msze święte w tygodniu o 1500 a w soboty i niedziele o 830. Chcę dodać, że w Kaplicy od kilku lat znajduje się piękny, duży obraz Jezusa Miłosiernego. Codziennie przed Mszą świętą odmawiana jest Koronka do Bożego Miłosierdzia, a w środy modlimy się Nowenną do Matki Bożej Nieustającej Pomocy. W Kaplicy udzielany jest uroczyście Sakrament Namaszczenia Chorych. Ten sakrament głownie przyjmują chorzy w salach szpitalnych na swoją prośbę albo na prośbę rodziny. Czasem do chorego nagle wzywany jest kapelan przez pielęgniarki albo lekarzy. Bywa także, że takie wezwania są w nocy.

Do Kaplicy albo do zakrystii przychodzą osoby prosząc o rozmowę, o spowiedź. Zamawiają też msze święte. Jestem do dyspozycji dla chorych i pracowników. Chorzy i personel szpitalny przeżywają różne sytuacje życiowe, zawodowe, rodzinne. Jako kapelan szpitala uczestniczę w ich życiowych problemach. Modlę się z nimi i za nich.

Czy poza chorymi przebywającymi w szpitalu, są osoby, które odwiedzają Kaplicę i korzystają z posługi Księdza w tym miejscu?

Kaplica Szpitalna jest miejscem dostępnym dla wszystkich. Bardzo sobie cenię możliwość posługi w Kaplicy osobom chorym i tym, którzy służą chorym. Wiele osób korzysta z konfesjonału w Kaplicy. Przychodzą chorzy, ale także i ci, którzy ich odwiedzają. Przychodzą pracownicy szpitala, którzy z okazji Świąt, uroczystości religijnych, sytuacji życiowych (ślub, pogrzeb, chrzest, Pierwsza Komunia, wyjazd, pielgrzymka…) chcą skorzystać ze spowiedzi. Długie kolejki ustawiają się w czasie przedświątecznym. Wtedy jestem do dyspozycji wiele godzin i rano, i po południu przez kilka dni, a pracownicy szpitala są zadowoleni, że mogą w Kaplicy u swojego kapelana skorzystać ze spowiedzi.

Jako pracownik szpitala staram się uczestniczyć w życiu i funkcjonowaniu tej ogromnej instytucji i poszczególnych oddziałów. Organizujemy pielgrzymki dla Służby Zdrowia, wyjazdy do sanktuariów, ogniska, kuligi…

Warto wiedzieć, że w ciągu roku Szpital łącznie ze Szpitalnym Oddziałem Ratunkowym przyjmuje nawet ok. 60 000 pacjentów. W Przychodni rocznie przyjmuje się ok. 120.000 osób w gabinetach. W Szpitalu łącznie pracuje ok. 900 osób. Modlę się, aby moja obecność wśród chorych i personelu owocowała ich odnowioną relacją z Bogiem. To właśnie pokój serca, jako dar od Boga, pomaga w odczytaniu woli Bożej. Nawet zdrowieje się szybciej. Wnętrze człowieka pełne Boga jest szlachetną motywacją do pracy i służby wśród chorych.

Proszę pokornie o modlitwę za chorych i za Służbę Zdrowia.





















Galeria z życia religijnego Szpitala












 
 
   
 
 
 
     

 

Szpital Specjalistyczny
im. H. Klimontowicza w Gorlicach
ul. Węgierska 21, 38-300 Gorlice
tel. (18) 35-53-200
email: szpital@szpital.gorlice.pl

© 2012 www.szpital.gorlice.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone. Projektowanie stron www - iPolska.com.pl